Mordor

Cały luty i pół marca.

Bo w lutym to sesja była, a później trochę wolnego. Wróciłam na stare śmieci, by pobyć daleko od książek, chociaż przez chwile. Odpoczęłam i jestem z powrotem.
Trochę pełniejsza nadziei, że jednak tego wszystkiego szlak nie trafi.

Bo nic nie jest pewne. I nigdy nie będzie.

A w marcu. Biegam po prosektorium macając końskie nogi i liczę na to, że nie skończę tych studiów z chorobą psychiczną.
Nie dlatego, że nogi, bo nogi są okej.
Te studia to Mordor.

Swoją drogą, narzekam, bo narzekam, ale jest fajnie, podoba mi się. Nie zamieniłabym tego na nic innego i niech tak pozostanie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>