W życie

Nie chcę zapeszać, a to bardzo możliwe, bo lubię sobie czasem coś w życiu spieprzyć albo skutecznie sobie je utrudnić, ale chyba zaczyna coś tam się układać i być coraz lepiej.

A mi jeszcze nigdy nie wychodziło w życie, no kurde nigdy.

Bo jakoś tak wstawanie rano stało się łatwiejsze i siedzenie do późna, zasypianie, wychodzenie z domu, a kontakty z ludźmi o wiele prostsze.
Szczęśliwe te ostatnie miesiące. Możliwe, że po prostu dopiero teraz, w pełni, oderwałam się od tego, od czego zawsze chciałam uciec i mogę w końcu ze spokojem odetchnąć.

Jestem osobą wymagającą od siebie bardzo dużo. Czasem aż zbyt wiele, ponad swoje siły, ale nie dociera do mnie najczęściej, że w wielu przypadkach, mniej wcale nie znaczy gorzej. A teraz? Jestem zadowolona z tego co mam.

Może coś się zmienia?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>